Ktoś ważny nas okłamał?

Ludzkość nie ma jaj, by obronić się przed sobą samą

Ten tekst nie będzie z rzeczywistości, w której żyjemy. Będzie od niej oderwany. Ale będzie z rzeczywistości, w której powinniśmy i teoretycznie moglibyśmy żyć.

Wpis nie będzie "ozdobiony" żadnym zdjęciem czy obrazkiem, bo liczy się w nim tylko treść merytoryczna.

Jakiś czas temu premier Morawiecki wątpił w wytrwanie Europy Zachodniej w pomoc Ukrainie i jednocześnie jak największe przeszkadzanie Rosji na wszelkich możliwych płaszczyznach, by jak najszybciej zaprzestała wojny na ukraińskiej ziemi. Wątpił chyba nawet w zrozumienie tej wojny przez tzw. Zachód. Mówił, że jego mieszkaniec woli pewnie Netflix i latte od zastanawiania się nad losem Ukrainek i Ukraińców. Skojarzyło mi się to, co ciekawe, z Francuzem (choć latte zdecydowanie bardziej pasuje mi do Włochów), tak silnie negatywnie w mojej podświadomości zadziałać musiał obraz Francuzów reprezentowanych przez prezydenta Macrona rozmawiającego ze zbrodniarzem Putinem i który, gdyby tylko jakoś mógł, zapewne rozmawiałby też z Hitlerem. Jest więc konferencja prasowa i zastanawianie się jednej z najważniejszych osób w jednym państwie nad rozmową telefoniczną najważniejszego człowieka innego narodu.

A nad Ukrainą latają rakiety. My zaś, mimo całego swojego zaangażowania, zastanawiamy się tylko, czy minister Błaszczak buduje mur z Obwodem Kaliningradzkim za wcześnie, czy za późno i czy znów przeżywać będziemy kryzys migracyjny. Czy Putin pojawi się i przede wszystkim będzie mógł pojawić na zbliżającym się szczycie G20 w Indonezji. Taka nijakość, bo Ukraina nie jest w NATO. Te 4 litery są teraz naszą, przez co rozumiem ludzkości, obroną przed "bezpośrednim zaangażowaniem" w ten konflikt. Zaś w tym samym wieku mogliśmy uczestniczyć bezpośrednio w wojnie w Iraku. Tu Rosja ma straszak w postaci broni atomowej, ale przecież Irak miał mieć broń masowego rażenia. Nie mógł jej użyć przeciw nam?

Te 4 litery bronią nas teraz nie tylko przed atakiem Rosji, ale przed zdecydowanie większym niepokojem, niż ten wywoływany przez wojnę za naszą wschodnią granicą - niepokojem, który wywołałaby realna pomoc i obrona Ukrainie. A, powtórzę, w tym wieku jeszcze broniliśmy Irakijczyków, teraz zaś pouczamy Francuzów, jednocześnie nie pomagając tak Ukraińcom, dużo nam bliższym po prostu geograficznie. Co temu przeszkadza? Układy polityczne stworzone przez nas samych. Tym bardziej zrozumiałe, gdy nie pomagamy konkretnie Białorusi, gdzie są "tylko" protesty przeciwko sfałszowanym wynikom wyborów prezydenckich czy nie protestujemy jakoś, gdy łamana jest nasza polska konstytucja.

Odpowiedzią na wojnę taką, jaka jest na Ukrainie, powinna być wojna albo pokój, za który tak krytykowany jest papież Franciszek. Jest zaś coś szerokiego, ale pomiędzy, gdzie ważnym punktem jest to, by stwierdzić, że wojna dzieje się W, a nie NA Ukrainie. Mówimy o ewentualnych negocjacjach pokojowych z agresorem i namawianiu do nich źle, że tym którzy by do tego namawiali, to tylko jacyś gangsterzy, którym zależy na tanich surowcach. I patrzymy na śmierć i niesprawiedliwość.


#G20

Komentarze