- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Zakładając, że tzw. Zachód chce pomóc Ukrainie, a nie wiecznie (od 24.02.2022) zastanawia się, czy czasem bardziej nie opłaca mu się, by to Rosja tę wojnę wygrała lub przynajmniej jej nie przegrała, zakładamy dalej, że przekazuje on Ukraińcom maksimum sprzętu wojskowego (pod względem ilości i agresywności), jaki może, by tylko zachować jeszcze jakieś swoje zdolności obronne i nie rozsierdzić Rosji na tyle, by np. użyła broni nuklearnej. Dlaczego więc rok temu przekazanie np. czołgu było nie do pomyślenia, a ma miejsce teraz?
Rosja grozi tak samo, grozi, ale nic nam na razie się z tego powodu nie stało. Co zaś się zmieniło? Inne znaczenie dla armii ukraińskiej miałyby np. wspomniane czołgi w pierwszych dniach wojny, a inne (obawiam się, że niestety dużo mniejsze) np. dziś, gdy od roku traci armię, ludność i siły. Kto więc wygrał pojedynek: czy ja dam broń, czy Ty mi zabronisz? Czy chodziło tylko o to, czy damy tą broń, czy co ona da?
Niemniej, lepiej później niż wcale.
Czy jednak tak samo Rosjanie nie "wygrają" np. "aresztowania" Putina, jeśli nie dojdzie do niego na zbliżającym się szczycie BRICS w RPA (a jest taka możliwość, ten kraj nie aresztował człowieka poszukiwanego przez Międzynarodowy Trybunał w Hadze 8 lat temu) mimo, że Republika Południowej Afryki "uznaje" (formalnie w przeciwieńswtie np. do USA) ten Trybunał?
#wojna #Zachód
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Komentarze
Prześlij komentarz