Ktoś ważny nas okłamał?

Franiszkańska 3 zawitała na nowo do Polaków

Ale nie za sprawą jakiejś pielgrzymki nieżyjącego już przecież papieża, zaś za sprawą reportażu TVN24 o tym tytule. Chyba każdy z nas mniej więcej już wie, czego dotyczy. Dołączyłem do ponad miliona Polaków, którzy go obejrzeli. Dzięki temu przynajmniej wiem, czego dokładnie dotyczy i mam kilka przemyśleń. Jeśli Ty też je masz, zachęcam do komentarza. Serdecznie jednak zastrzegam, że pod komentarzem rozumiem rzetelną, uczciwą i przede wszystkim kulturalną wypowiedź, bo nie widzę powodu, by kogokolwiek tu obrażać. Jednak jeśli taki powód, widzisz, też chętnie go poznam. Wystarczy mieć konto Google, czyli w skrócie maila na Gmailu, co generalnie mocno polecam. Ale do przemyśleń.
https://unsplash.com/photos/GgtDs5ZUUOA

Przemyślenie nr 1
Niezależnie od prawdziwości całości materiału czy jego fragmentów, jego przekazu i komentarzy, zawiera on rozmowy z osobami skrzywdzonymi przez księży. Powtórzę dla pewności: skrzywdzonymi. I to jest tu najważniejsze, choć wielu niestety pewnie umyka. Nie jest ich może wręcz absolutnie wiele w porównaniu choćby z liczbą ponad miliona przytoczoną wcześniej, ale są to osoby skrzywdzone. Dlaczego jestem tego niemal pewien? Bo kto chciałby, choć wypowiadają się anonimowo, po prostu przypisać sobie molestowanie przez jakiegoś księdza? Zakładam więc, że naprawdę byli (i w głębi duszy są pewnie niestety nadal) ofiarami. Należy więc uczynić wszystko, szczególnie, jeśli jakkolwiek jest się związanym z kościołem, którego przedstawiciele odpowiadają za te krzywy, by te osoby przeprosić. Różne są pewnie nasze wrażliwości i nie każę nikomu wgłębiać się w te ponure niewątpliwie świadectwa, jednak ilość dyskutujących o reportażu jest na tyle duża, że po prostu uważam wrażliwość Polaków za stosunkowo pozwalającą na zmierzenie się z problemem, choć wielu krzyczących dziś krzyczy pewnie o atakach na Karola Wojtyłę, nie na pojedyńczych księży, którzy są tu oskarżani o pedofilię, potwierdza mi to tylko jeszcze w pewien sposób status osób pokrzywdzonych dla wspomnianych "bohaterów" reportażu.
Przemyślenie nr 2
Tuż przed obejrzeniem "Franciszkańskiej 3" wysłuchałem fragmentu rozmowy z licealistami arcypiskupa łódzkiego Grzegorza Rysia, który w ramach szerokiego komentarza do sprawy odniósł się tam do sprawy McCarricka, duchownego z USA, o seksualnych dewiacjach którego miał wiedzieć Jan Paweł II. Ryś dalej mówi o upublicznieniu wszystkich związanych z tym dokumentów przez Watykan i obecnego papieża Franiszka na stronach internetowych, gdzie okazało się, że takiej wiedzy nie mogło być. Jest oskarżenie, jest reakcja, kościół obroniony. Czemu nie może być tak w tej sytuacji? Czemu słyszy się o zamykaniu akt kościoła i możemy de facto polegać tylko na dokumentach Służby Bezpieczeństwa, które nie mogą być do końca wiarygodne? To wręcz śmieszne, jeśli można w tej sytuacji użyć takiego słowa, że reporter ma wgląd w kopię listu z kurii w IPN, a nie może tego zobaczyć w owej kurii. Swoją drogą ciekawe, że wielu tych krzyczących mówi teraz (powiedzmy, że już mówi, a krzyczy tylko trochę na początku), że na dokumentach komunistycznych agentów absolutnie nie można polegać, co jednak chętnie uczyniliby, jeśli chodzi o np. Lecha Wałęsę. Swoją drogą 2 ciekawe, że chyba każdą wojnę i wojenkę polsko-polską da się takim argumentem po prostu rozłożyć na łopatki, zanim w ogóle zdąży się jakoś opowiedzieć po któejkolwiek z jej stron (czy raczej przy którymkolwiek z wojennych obozów).
Przemyślenie nr 3
Z powyższym przemyśleniem mocno związane jest ostatnie, dotyczące ustawy, którą uchwala Sejm w obronie Jana Pawła II. Rozumiem, że za wspomniane niczym nieuprawnione ataki na niego uważa generalnie właśnie omawiany tu reportaż, nie memy jakiś (przepraszam, ale tak) debili, które po prostu kogoś obrażają, a nic nie wnoszą do sprawy. Więc uchwalamy teraz ustawę, która przy jednej osobie (tutaj JP II) mówi, że nie można de facto po prostu zacytować oficjalnych jednak dokumentów państwa polskiego (mówię o aktach z Instytutu Pamięci Narodowej)? Możnaby powiedzieć: ciekawe spojrzenie na sprawę. Dla mnie jednak ciekawe jest to, że ktoś uznałby to za ciekawe, zamiast uznać to za to, co niemal pierwsze powinno mu tu przyjść do głowy.
(update 2.04.2023, notabene w 18. rocznicę śmierci papieża) Natomiast do głów wyborców przychodzą politycy i licząc, że te dadzą się (znów) przez nich kierować, mimo, że sprawa de facto już wycichła, mówią nam, że JP II cały czas trzeba zawzięcie bronić i (klasyczne już sformułowanie dotyczące de facto nieistniejących rzeczy) budują na tym kapitał  polityczny.

#Franciszkańska 3 #JP II

Komentarze